Problem niejednoczesności zdarzeń a prędkość światła

Dlaczego teoria względności nie może istnieć bez niejednoczesności zdarzeń?

Uwaga! Wszystkie prawa do treści strony są zastrzeżone.

W artykule „Twierdzenie Lanskoruńskiego vs teoria względności” przedstawiliśmy twarde dowody na to, że niejednoczesność zdarzeń nie może istnieć w zasadzie. Aby najpierw przekonać się w poprawności tego wniosku i skierować się do odpowiedniego artykułu naciśnij na odnośnik poniżej:

Jeżeli już poznałeś sens twierdzenia Lanskoruńskiego – możesz śmiało czytać dalej. Pozostaje nam dowiedzieć się skąd się wzięła niejednoczesność zdarzeń i dlaczego jest tak niezbędna dla teorii względności. A powstała ona bezpośrednio z koncepcji o absolutnej prędkości światła.

Przyjmijmy założenie Einsteina o tym, że prędkość światła jest stała dla wszystkich obserwatorów, czyli jest absolutna a nie względna. Wyobraźmy sobie, że poruszamy się w kierunku źródła światła. Należałoby oczekiwać, że prędkość światła powinna się zsumować z naszą własną prędkością. W wyniku prędkość światła byłaby dla nas większa niżeli dla obserwatora w układzie odniesienia źródła światła. Lecz nie! Albert Einstein z przekonaniem twierdzi, że się mylimy. Zresztą jest to podstawowa koncepcja teorii względności. Skąd ona się wzięła dowiemy się z odpowiedniego artykułu, a zaraz po prostu zgodzimy się z tym niezwykłym założeniem.

Teraz zwrócimy się do słynnego myślowego eksperymentu Alberta Einsteina i uzyskamy dowód na istnienie niejednoczesności zdarzeń.

Ruch światła względem obserwatora A. Eksperyment teorii względności.

Niech obserwator A stoi w centrum poruszającego się wagonu,  a obserwator B – obok na peronie. Gdy obserwatorzy będą znajdować się naprzeciwko siebie, obserwator A włączy żarówkę. Z punktu widzenia obserwatora A to on stoi w miejscu, a razem z peronem porusza się obserwator B. Jest to normalne dla względności ruchu. Ponieważ prędkość światła jest z założenia stała dla obserwatora A, to on stwierdzi, że światło dotarło do przedniej i tylnej ścianki wagonu jednocześnie.

Ruch światła względem obserwatora B. Eksperyment teorii względności.

Według obserwatora B on stoi w miejscu, a wagon z obserwatorem A porusza się obok. Zgodnie z założeniem Einsteina prędkość światła względem obserwatora B jest również niezmienna, a znaczy porusza się do obydwu końców wagonu z tą samą prędkością. Jednocześnie tył wagonu przesuwa się w kierunku wiązki światła, a przód od niej ucieka. W wyniku w układzie odniesienia obserwatora B światło najpierw sięgnie tylnej ścianki wagonu, a potem przedniej. Oznacza to, że dotarcie światła do tylnej i przedniej ścianki wagonu będzie według niego niejednoczesne, a według obserwatora w wagonie – jednoczesne. Dotarliśmy zatem do relatywistycznego udowodnienia niejednoczesności zdarzeń. Wydawałoby się nie da się zaprzeczyć wniosku tego eksperymentu.

Niemniej jednak twierdzenie Lanskoruńskiego jednoznacznie pokazuje, że niejednoczesność zdarzeń nie może istnieć w zasadzie. Jak zatem wybrnąć z tak kłopotliwej sytuacji? Czy nie jedyne wyjście zaproponował Andrzej Lanskoruński w swojej książce „Podstawy teorii materii-wieloprzestrzeni. Tuzin błędów teorii względności.” Wszystko wyjaśnia odkrycie przez autora przestrzeni atomu. Autor za pomocą licznych argumentów nie tylko udowodnił konieczność istnienia przestrzeni atomu, lecz również zaproponował myślowe i praktyczne eksperymenty, pozwalające faktycznie „zauważyć” przestrzeń atomu. Ale jak przestrzeń atomu może pomóc wytłumaczyć eksperyment Einsteina tak, aby jego wynik zgadzał się z twierdzeniem Lanskoruńskiego? Łatwo w tym się przekonamy.

Data oficjalnej publikacji odkrycia przestrzeni atomu – 2021-04-15.

Wystarczy uznać, że światło rozpowszechnia się w przestrzeni atomów źródła światła ze zwykła dla siebie stałą prędkością. Ponieważ źródło światła porusza się razem z wagonem i przestrzenią własnych atomów, to dla wszystkich obserwatorów dotrze ono do obydwu krajów wagonu jednocześnie. I sprawa załatwiona! Co prawda według obserwatora w wagonie prędkość światła zostanie niezmienna, ale dla obserwatora B okaże się względna. Lecz jakie to ma znaczenie? Przecież prędkość światła pozostaje fizyczną stałą w przestrzeni atomu, a niejednoczesność zdarzeń nadal nie istnieje zgodnie z twierdzeniem Lanskoruńskiego. Poszkodowani zostają jedynie relatywiści. Lecz nie ma na to rady. Prędkość światła okazuje się względna, a cała teoria względności na tym się kończy.

Udowodniliśmy zatem błędność teorii względności. Było to jednak tylko efektem ubocznym naszych rozumowań. Dokonaliśmy coś o wiele bardziej znaczącego – przyślijmy do wniosku o konieczności istnienia przestrzeni atomu. I właśnie o to chodzi!

Komentarze są mile widziane. W komentarzach dopuszczalne są linki do stron o zbliżonej tematyce pod warunkiem, że strony nie są obciążone reklamą.

Ten post ma 5 komentarzy

  1. AdaskoDK

    Zamysł teorii Lanskoruńskiego jest dobry, ale sama z siebie brzmi jak masło maślane.

    1. admin

      Nazwa odzwierciedla stan rzeczy – przestrzenną istotę materii.

Dodaj komentarz